×
Chcę sam decydować o swoim zdrowiu: weto dla Lex Szarlatan
Ewa K.
kieruje swoją petycję do:
do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
MÓWIĄ „lex szarlatan" — A TO LEX CENZURA.
Zanim podpiszesz, poznaj pewien trik.
Tę ustawę nazwano „Lex Szarlatan". Genialnie, prawda? Bo kto ośmieli się bronić szarlatanów? Nikt. I właśnie o to chodzi — tą nazwą próbuje się nawet Prezydentowi utrudnić weto, bo z góry ustawia je jako „obronę szarlatanów". Nazwa zamyka dyskusję, zanim się zacznie.
Ale nazwa to nie opis. Nazwa to tarcza.
Gdyby nazwać tę ustawę tym, czym naprawdę jest - „prawem, które odbiera Ci możliwość wyboru i rzetelnej wiedzy o własnym zdrowiu, a tych, którzy tę wiedzę przekazują, ucisza strachem przed karą i publicznym rejestrem" - nikt by jej nie poparł.
To ma swoją prawdziwą nazwę. Cenzura.
Dlatego mówimy: nie daj się złapać na nazwę. Przeczytaj, co ta ustawa naprawdę robi.
CO PODPISUJESZ — W SKRÓCIE
Prosisz Prezydenta, żeby zawetował ustawę nazywaną „Lex Szarlatan".
Ustawa miała karać oszustów — i słusznie, nikt ich nie broni.
Ale napisano ją tak niejasno, że jeden urzędnik, Rzecznik Praw Pacjenta, będzie mógł sam oskarżyć, sam osądzić, sam ukarać kwotą do miliona złotych i sam zablokować stronę internetową obwinionego, zanim zdążysz się obronić.
Powstanie publiczny rejestr osób „szerzących dezinformację medyczną", a strony internetowe będzie można przekierować na stronę urzędu. To ma swoją prawdziwą nazwę: cenzura.
A granicę, za którą grozi kara, wyznacza pojęcie, którego samo państwo nie potrafi zdefiniować - Ministerstwo Zdrowia przyznało, że w prawie nie ma definicji „aktualnej wiedzy medycznej".
Podpisując, mówisz jedno: karzcie oszustów, ale nie zabierajcie mi prawa do wyboru i do rzetelnej wiedzy o własnym zdrowiu. W żadnej wersji tej ustawy. Sprzeciwiamy się samym narzędziom: jawnemu rejestrowi, blokowaniu stron, natychmiastowym karom i decyzjom jednego urzędnika bez sądu. Jeśli ustawa wróci zmieniona, ale z tymi samymi narzędziami, nasz sprzeciw zostaje w mocy.
KOGO TO NAPRAWDĘ DOTYCZY
Nie tylko zielarzy. Ustawa karze tych, którzy działają „w celu korzyści majątkowej" — a to znaczy, że obejmuje każdego, kto z tej wiedzy żyje: właścicielkę sklepu zielarskiego, zielarza z gabinetu, naturopatę, autora kursu czy książki. Chroni hobbystę, ale nie fachowca. A to właśnie fachowcy przekazują ludziom rzetelną wiedzę.
Dotyczy też rolników uprawiających zioła, producentów, edukatorów — a przede wszystkim Ciebie, pacjenta, który traci dostęp do rzetelnej informacji i prawo do wyboru. Bo gdy zielarze, naturopaci i akupunkturzyści zamilkną ze strachu, nie będzie już z czego wybierać.
NIE JESTEŚMY PRZECIW REGULACJOM
Oszustwo trzeba ścigać — i już dziś jest na to prawo. Chcemy mądrej, precyzyjnej regulacji opartej na jakości, certyfikacji i dialogu, jak w Szwajcarii, gdzie w 2009 roku obywatele w referendum sami opowiedzieli się za wolnością wyboru w medycynie. Nie chcemy prawa, które pod hasłem ochrony pacjenta wprowadza narzędzia cenzury.
Bronimy nie siebie. Bronimy Twojego prawa do wyboru.
DO PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Panie Prezydencie, wyobraźmy sobie kobietę, która od trzydziestu lat prowadzi mały sklep zielarski. Doradza sąsiadkom napar z melisy, rumianek na sen, podaje przepis babci. Nikogo nie okłamuje, nikomu nie każe odstawiać leków. A mimo to pewnego dnia może dostać pismo: masz zapłacić, masz zamilknąć, Twoja strona jest już zablokowana. I nie od razu dowie się, za co.
Brzmi jak z innej epoki. A wynika wprost z ustawy, którą Sejm uchwalił 3 lipca 2026 roku pod nazwą „Lex Szarlatan".
Zacznijmy jasno: ta ustawa miała chronić pacjentów przed oszustami. I z tym się zgadzamy. Nikt z nas nie broni ludzi, którzy okłamują chorych i obiecują cudowne wyleczenie raka. Takich trzeba ścigać i karać. Twardo. Ale ta ustawa jest napisana tak, że uderzy również w uczciwych: zielarzy, właścicieli sklepów zielarskich, rolników uprawiających zioła, edukatorów, a nawet zwykłych ludzi dzielących się w sieci tym, co pomogło ich rodzinie.
Dlatego prosimy Pana o weto — albo o skierowanie ustawy do ponownej pracy, tak, by chroniła pacjentów, a nie karała niewinnych. Oto dlaczego się niepokoimy.
Jeden urzędnik: oskarżyciel, sędzia i kat.
Rzecznik Praw Pacjenta sam wszczyna sprawę, sam wydaje decyzję, sam prowadzi jawny rejestr „dezinformujących", a od jego rozstrzygnięcia odwołujemy się... do niego samego — bo ustawa mówi, że jego decyzje są ostateczne (art. 67zn ust. 16). Może nałożyć karę z rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli działającą od razu. Może zażądać od dostawcy internetu, by Twoją stronę przekierował na komunikat o „dezinformacji". To nie jest sąd. To jeden urząd w roli oskarżyciela, sędziego i egzekutora naraz.
To Ty musisz udowodnić swoją niewinność.
W normalnym państwie to oskarżający dowodzi winy. Tu jest odwrotnie: ustawa nakłada ciężar dowodu na obwinionego (art. 67zl ust. 4). To Ty masz wykazać, że zaprzestałaś, że nie zawiniłaś, że jesteś czysta. Domniemanie niewinności zostaje postawione na głowie.
1. Można zniszczyć człowieka bez wyroku, zanim udowodni mu się jakąkolwiek winę.
Rzecznik dostaje prawo do publicznego ostrzeżenia już w trakcie postępowania - przy samym „uzasadnionym podejrzeniu" (art. 64a ust. 1). Nazwisko, firma, dorobek życia trafiają do publicznej wiadomości, zanim zapadnie prawomocna decyzja. Nawet jeśli po latach okaże się, że ktoś był niewinny - reputacji już nikt nie odda.
2. Nikt nie wie, gdzie jest granica.
Karać można za rozpowszechnianie informacji o metodzie „niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną". Brzmi rozsądnie — dopóki nie zapytasz, kto ustala, co jest z tą wiedzą niezgodne. Bo samo Ministerstwo Zdrowia przyznało, że w prawie nie ma definicji „aktualnej wiedzy medycznej". Nie ustala jej sąd ani ustawa. Ustala ją jeden urzędnik, w Twojej sprawie, przeciwko Tobie. A skoro nikt nie zna granicy z góry, dowiesz się, że ją przekroczyłaś, dopiero gdy przyjdzie kara.
3. Kary do miliona złotych — i cichy strach.
Ustawa przewiduje kary do 1 000 000 zł (art. 68), a wobec osoby zarządzającej dodatkowo osobistą karę do dwudziestokrotności przeciętnego wynagrodzenia (art. 69b). Przy tak nieostrych przepisach każdy uczciwy człowiek zacznie się bać. I nie chodzi nawet o tych, których ukarzą. Chodzi o tysiące, które zamilkną z ostrożności — przestaną edukować, pisać, dzielić się wiedzą. Nie dlatego, że robią coś złego. Ze strachu.
4. Państwo nie pokazało, że problem naprawdę istnieje.
Zanim ograniczy się wolność tysięcy ludzi, trzeba udowodnić, że jest taka potrzeba. Tymczasem — jak podano 3 lipca 2026 r. w Sejmie — do Ministerstwa Zdrowia wpłynęły zaledwie 3 skargi na naturopatów. Trzy. Czy to powód, by karami do miliona złotych straszyć całe środowisko?
5. Państwo mówi dwoma głosami.
Jedną ręką państwo uznaje zawód zielarza-fitoterapeuty i naturopaty, zachęca do uprawy ziół, prowadzi instytuty roślin leczniczych. Drugą — tworzy prawo, które tych samych ludzi może potraktować jak zagrożenie. Nie można jednocześnie zapraszać i karać.
Panie Prezydencie, pacjent potrzebuje ochrony przed oszustem — ale potrzebuje też prawa do rzetelnej informacji i wolności decydowania o własnym zdrowiu. Państwo powinno karać nadużycia, a nie zamykać ludziom usta. Budować bezpieczeństwo, a nie strach.
Nie jesteśmy przeciwni regulacjom. Chcemy prawa mądrego, sprawiedliwego i jasnego — opartego na jakości i dialogu, nie na strachu i karze skupionej w rękach jednego urzędnika.
Dlatego prosimy: Panie Prezydencie, zawetuj „Lex Szarlatan".
My, niżej podpisani obywatele.
Petycja wspierana przez:
Fundacja Zielony Zagonek
Polska Izba Zielarsko-Medyczna
Polskie Towarzystwo Zielarzy i Fitoterapeutów
Fundacja Małgosi Braunek - Bądź
Europejskiej Organizacji Zielarzy i Fitoterapeutów w Wielkiej Brytanii( EHTPA)
ŹRÓDŁA
[1] Tekst ustawy „Lex Szarlatan" (ustawa z 3 lipca 2026 r. o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) przekazany do Senatu — wszystkie przywołane artykuły pochodzą z tego dokumentu:
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12398957
[2] Uchwalenie ustawy 3 lipca 2026 r. (232 za, 34 przeciw, 162 wstrzymujące się), przekazanie do Senatu, kary do 1 mln zł:
https://www.portalsamorzadowy.pl/ochrona-zdrowia/sejm-uchwalil-lex-szarlatan-nawet-1-mln-zl-kary-za-grozne-praktyki,667357.html
[3] Jeden urzędnik jako oskarżyciel, sędzia i egzekutor; decyzje ostateczne (art. 67zn ust. 16); jawny rejestr; przekierowanie domen (art. 67zn ust. 10); kara osobista dla kierującego (art. 69b); brak definicji „aktualnej wiedzy medycznej" — niezależna analiza prawna dr. Henryka Różańskiego z przypisami do przepisów:
https://rozanski.li/6479/lex-szarlatan-miedzy-ochrona-pacjenta-a-wolnoscia-nauki-uwagi-krytyczne-i-postulat-uregulowania-zawodu-zielarza-fitoterapeuty-i-naturopaty/
[4] Odwrócony ciężar dowodu (art. 67zl ust. 4), rygor natychmiastowej wykonalności (art. 67zl ust. 1), publiczne ostrzeżenie przy „uzasadnionym podejrzeniu" (art. 64a) — tekst ustawy jak w [1]:
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12398957
[5] Uznanie zawodu zielarza-fitoterapeuty (kod 323012) i naturopaty (kod 323009) w klasyfikacji zawodów — rozporządzenie MPiPS z 7 sierpnia 2014 r.; potwierdzenie w analizie [3]:
https://rozanski.li/6479/lex-szarlatan-miedzy-ochrona-pacjenta-a-wolnoscia-nauki-uwagi-krytyczne-i-postulat-uregulowania-zawodu-zielarza-fitoterapeuty-i-naturopaty/
[6] Szwajcarskie referendum z 17 maja 2009 r. — przyjęcie art. 118a konstytucji o uwzględnieniu medycyny komplementarnej (ok. 67% głosów za):
https://www.bk.admin.ch/ch/d/pore/va/20090517/index.html
Zanim podpiszesz, poznaj pewien trik.
Tę ustawę nazwano „Lex Szarlatan". Genialnie, prawda? Bo kto ośmieli się bronić szarlatanów? Nikt. I właśnie o to chodzi — tą nazwą próbuje się nawet Prezydentowi utrudnić weto, bo z góry ustawia je jako „obronę szarlatanów". Nazwa zamyka dyskusję, zanim się zacznie.
Ale nazwa to nie opis. Nazwa to tarcza.
Gdyby nazwać tę ustawę tym, czym naprawdę jest - „prawem, które odbiera Ci możliwość wyboru i rzetelnej wiedzy o własnym zdrowiu, a tych, którzy tę wiedzę przekazują, ucisza strachem przed karą i publicznym rejestrem" - nikt by jej nie poparł.
To ma swoją prawdziwą nazwę. Cenzura.
Dlatego mówimy: nie daj się złapać na nazwę. Przeczytaj, co ta ustawa naprawdę robi.
CO PODPISUJESZ — W SKRÓCIE
Prosisz Prezydenta, żeby zawetował ustawę nazywaną „Lex Szarlatan".
Ustawa miała karać oszustów — i słusznie, nikt ich nie broni.
Ale napisano ją tak niejasno, że jeden urzędnik, Rzecznik Praw Pacjenta, będzie mógł sam oskarżyć, sam osądzić, sam ukarać kwotą do miliona złotych i sam zablokować stronę internetową obwinionego, zanim zdążysz się obronić.
Powstanie publiczny rejestr osób „szerzących dezinformację medyczną", a strony internetowe będzie można przekierować na stronę urzędu. To ma swoją prawdziwą nazwę: cenzura.
A granicę, za którą grozi kara, wyznacza pojęcie, którego samo państwo nie potrafi zdefiniować - Ministerstwo Zdrowia przyznało, że w prawie nie ma definicji „aktualnej wiedzy medycznej".
Podpisując, mówisz jedno: karzcie oszustów, ale nie zabierajcie mi prawa do wyboru i do rzetelnej wiedzy o własnym zdrowiu. W żadnej wersji tej ustawy. Sprzeciwiamy się samym narzędziom: jawnemu rejestrowi, blokowaniu stron, natychmiastowym karom i decyzjom jednego urzędnika bez sądu. Jeśli ustawa wróci zmieniona, ale z tymi samymi narzędziami, nasz sprzeciw zostaje w mocy.
KOGO TO NAPRAWDĘ DOTYCZY
Nie tylko zielarzy. Ustawa karze tych, którzy działają „w celu korzyści majątkowej" — a to znaczy, że obejmuje każdego, kto z tej wiedzy żyje: właścicielkę sklepu zielarskiego, zielarza z gabinetu, naturopatę, autora kursu czy książki. Chroni hobbystę, ale nie fachowca. A to właśnie fachowcy przekazują ludziom rzetelną wiedzę.
Dotyczy też rolników uprawiających zioła, producentów, edukatorów — a przede wszystkim Ciebie, pacjenta, który traci dostęp do rzetelnej informacji i prawo do wyboru. Bo gdy zielarze, naturopaci i akupunkturzyści zamilkną ze strachu, nie będzie już z czego wybierać.
NIE JESTEŚMY PRZECIW REGULACJOM
Oszustwo trzeba ścigać — i już dziś jest na to prawo. Chcemy mądrej, precyzyjnej regulacji opartej na jakości, certyfikacji i dialogu, jak w Szwajcarii, gdzie w 2009 roku obywatele w referendum sami opowiedzieli się za wolnością wyboru w medycynie. Nie chcemy prawa, które pod hasłem ochrony pacjenta wprowadza narzędzia cenzury.
Bronimy nie siebie. Bronimy Twojego prawa do wyboru.
DO PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Panie Prezydencie, wyobraźmy sobie kobietę, która od trzydziestu lat prowadzi mały sklep zielarski. Doradza sąsiadkom napar z melisy, rumianek na sen, podaje przepis babci. Nikogo nie okłamuje, nikomu nie każe odstawiać leków. A mimo to pewnego dnia może dostać pismo: masz zapłacić, masz zamilknąć, Twoja strona jest już zablokowana. I nie od razu dowie się, za co.
Brzmi jak z innej epoki. A wynika wprost z ustawy, którą Sejm uchwalił 3 lipca 2026 roku pod nazwą „Lex Szarlatan".
Zacznijmy jasno: ta ustawa miała chronić pacjentów przed oszustami. I z tym się zgadzamy. Nikt z nas nie broni ludzi, którzy okłamują chorych i obiecują cudowne wyleczenie raka. Takich trzeba ścigać i karać. Twardo. Ale ta ustawa jest napisana tak, że uderzy również w uczciwych: zielarzy, właścicieli sklepów zielarskich, rolników uprawiających zioła, edukatorów, a nawet zwykłych ludzi dzielących się w sieci tym, co pomogło ich rodzinie.
Dlatego prosimy Pana o weto — albo o skierowanie ustawy do ponownej pracy, tak, by chroniła pacjentów, a nie karała niewinnych. Oto dlaczego się niepokoimy.
Jeden urzędnik: oskarżyciel, sędzia i kat.
Rzecznik Praw Pacjenta sam wszczyna sprawę, sam wydaje decyzję, sam prowadzi jawny rejestr „dezinformujących", a od jego rozstrzygnięcia odwołujemy się... do niego samego — bo ustawa mówi, że jego decyzje są ostateczne (art. 67zn ust. 16). Może nałożyć karę z rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli działającą od razu. Może zażądać od dostawcy internetu, by Twoją stronę przekierował na komunikat o „dezinformacji". To nie jest sąd. To jeden urząd w roli oskarżyciela, sędziego i egzekutora naraz.
To Ty musisz udowodnić swoją niewinność.
W normalnym państwie to oskarżający dowodzi winy. Tu jest odwrotnie: ustawa nakłada ciężar dowodu na obwinionego (art. 67zl ust. 4). To Ty masz wykazać, że zaprzestałaś, że nie zawiniłaś, że jesteś czysta. Domniemanie niewinności zostaje postawione na głowie.
1. Można zniszczyć człowieka bez wyroku, zanim udowodni mu się jakąkolwiek winę.
Rzecznik dostaje prawo do publicznego ostrzeżenia już w trakcie postępowania - przy samym „uzasadnionym podejrzeniu" (art. 64a ust. 1). Nazwisko, firma, dorobek życia trafiają do publicznej wiadomości, zanim zapadnie prawomocna decyzja. Nawet jeśli po latach okaże się, że ktoś był niewinny - reputacji już nikt nie odda.
2. Nikt nie wie, gdzie jest granica.
Karać można za rozpowszechnianie informacji o metodzie „niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną". Brzmi rozsądnie — dopóki nie zapytasz, kto ustala, co jest z tą wiedzą niezgodne. Bo samo Ministerstwo Zdrowia przyznało, że w prawie nie ma definicji „aktualnej wiedzy medycznej". Nie ustala jej sąd ani ustawa. Ustala ją jeden urzędnik, w Twojej sprawie, przeciwko Tobie. A skoro nikt nie zna granicy z góry, dowiesz się, że ją przekroczyłaś, dopiero gdy przyjdzie kara.
3. Kary do miliona złotych — i cichy strach.
Ustawa przewiduje kary do 1 000 000 zł (art. 68), a wobec osoby zarządzającej dodatkowo osobistą karę do dwudziestokrotności przeciętnego wynagrodzenia (art. 69b). Przy tak nieostrych przepisach każdy uczciwy człowiek zacznie się bać. I nie chodzi nawet o tych, których ukarzą. Chodzi o tysiące, które zamilkną z ostrożności — przestaną edukować, pisać, dzielić się wiedzą. Nie dlatego, że robią coś złego. Ze strachu.
4. Państwo nie pokazało, że problem naprawdę istnieje.
Zanim ograniczy się wolność tysięcy ludzi, trzeba udowodnić, że jest taka potrzeba. Tymczasem — jak podano 3 lipca 2026 r. w Sejmie — do Ministerstwa Zdrowia wpłynęły zaledwie 3 skargi na naturopatów. Trzy. Czy to powód, by karami do miliona złotych straszyć całe środowisko?
5. Państwo mówi dwoma głosami.
Jedną ręką państwo uznaje zawód zielarza-fitoterapeuty i naturopaty, zachęca do uprawy ziół, prowadzi instytuty roślin leczniczych. Drugą — tworzy prawo, które tych samych ludzi może potraktować jak zagrożenie. Nie można jednocześnie zapraszać i karać.
Panie Prezydencie, pacjent potrzebuje ochrony przed oszustem — ale potrzebuje też prawa do rzetelnej informacji i wolności decydowania o własnym zdrowiu. Państwo powinno karać nadużycia, a nie zamykać ludziom usta. Budować bezpieczeństwo, a nie strach.
Nie jesteśmy przeciwni regulacjom. Chcemy prawa mądrego, sprawiedliwego i jasnego — opartego na jakości i dialogu, nie na strachu i karze skupionej w rękach jednego urzędnika.
Dlatego prosimy: Panie Prezydencie, zawetuj „Lex Szarlatan".
My, niżej podpisani obywatele.
Petycja wspierana przez:
Fundacja Zielony Zagonek
Polska Izba Zielarsko-Medyczna
Polskie Towarzystwo Zielarzy i Fitoterapeutów
Fundacja Małgosi Braunek - Bądź
Europejskiej Organizacji Zielarzy i Fitoterapeutów w Wielkiej Brytanii( EHTPA)
ŹRÓDŁA
[1] Tekst ustawy „Lex Szarlatan" (ustawa z 3 lipca 2026 r. o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) przekazany do Senatu — wszystkie przywołane artykuły pochodzą z tego dokumentu:
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12398957
[2] Uchwalenie ustawy 3 lipca 2026 r. (232 za, 34 przeciw, 162 wstrzymujące się), przekazanie do Senatu, kary do 1 mln zł:
https://www.portalsamorzadowy.pl/ochrona-zdrowia/sejm-uchwalil-lex-szarlatan-nawet-1-mln-zl-kary-za-grozne-praktyki,667357.html
[3] Jeden urzędnik jako oskarżyciel, sędzia i egzekutor; decyzje ostateczne (art. 67zn ust. 16); jawny rejestr; przekierowanie domen (art. 67zn ust. 10); kara osobista dla kierującego (art. 69b); brak definicji „aktualnej wiedzy medycznej" — niezależna analiza prawna dr. Henryka Różańskiego z przypisami do przepisów:
https://rozanski.li/6479/lex-szarlatan-miedzy-ochrona-pacjenta-a-wolnoscia-nauki-uwagi-krytyczne-i-postulat-uregulowania-zawodu-zielarza-fitoterapeuty-i-naturopaty/
[4] Odwrócony ciężar dowodu (art. 67zl ust. 4), rygor natychmiastowej wykonalności (art. 67zl ust. 1), publiczne ostrzeżenie przy „uzasadnionym podejrzeniu" (art. 64a) — tekst ustawy jak w [1]:
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12398957
[5] Uznanie zawodu zielarza-fitoterapeuty (kod 323012) i naturopaty (kod 323009) w klasyfikacji zawodów — rozporządzenie MPiPS z 7 sierpnia 2014 r.; potwierdzenie w analizie [3]:
https://rozanski.li/6479/lex-szarlatan-miedzy-ochrona-pacjenta-a-wolnoscia-nauki-uwagi-krytyczne-i-postulat-uregulowania-zawodu-zielarza-fitoterapeuty-i-naturopaty/
[6] Szwajcarskie referendum z 17 maja 2009 r. — przyjęcie art. 118a konstytucji o uwzględnieniu medycyny komplementarnej (ok. 67% głosów za):
https://www.bk.admin.ch/ch/d/pore/va/20090517/index.html
Opublikowane
(Aktualizacja )
Zgłoś tę petycję jako niewłaściwą
Pojawił się błąd podczas wysyłania Twoich plików i/lub Twojego raportu.