Kontynuując, akceptujesz naszą Politykę prywatności, która chroni Twoje dane i wyjaśnia, w jaki sposób są wykorzystywane.
Rozumiem
Używamy plików cookie, aby analizować użytkowanie strony i aby Wasze doświadczenie z korzystania z tej strony było jak najlepsze. Dowiedz się więcej o naszej Polityce plików cookie.
OK
Żądamy wycofania skargi kasacyjnej przez zakon chrystusowców

Żądamy wycofania skargi kasacyjnej przez zakon chrystusowców

11,921 podpisało. Niech będzie nas  20,000
11,921 podpisało

Zamknij

Potwierdź swój podpis

,
Kontynuując, wyrażasz zgodę na otrzymywanie e-maili od Avaaz. Nasza Polityka prywatności chroni Twoje dane i wyjaśnia, w jaki sposób są wykorzystywane. W każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji.
Tę petycję utworzył/a Paweł K.. Petycja nie musi odzwierciedlać poglądów społeczności Avaaz.
Paweł K.
kieruje swoją petycję do:
Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej
Ks. Roman B. – chrystusowiec – przez półtora roku więził i gwałcił trzynastoletnią Kasię. Został skazany prawomocnym wyrokiem w procesie karnym. Przyznał się do kilkudziesięciu stosunków seksualnych z dzieckiem. W procesie cywilnym sąd przyznał ofierze zadośćuczynienie za doznane krzywdy. Od prawomocnego wyroku zakon złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Jeśli zostanie przyjęta, Kasi grozi konieczność zwrotu odszkodowania i pokrycie wysokich kosztów procesu, a także kolejny bolesny proces.

Domagamy się wycofania skargi kasacyjnej przez Towarzystwo Chrystusowe. Zasądzone zadośćuczynienie jest sprawiedliwe z dwóch powodów.

Po pierwsze zakonnicy składają ślub ubóstwa. Tak więc sprawca nie ma żadnego majątku osobistego, z którego mógłby zadośćuczynić ofierze. Na mocy ślubu ubóstwa zakon korzysta ze wszystkich pieniędzy wypracowanych przez zakonnika, ale też przejmuje zobowiązania finansowe tego zakonnika.

Po drugie ze strony zakonu nie zadziałały żadne mechanizmy, które powinny zapobiec takiej sytuacji. Zdarzenie nie miało charakteru incydentalnego, ale trwało przez dłuższy czas. Zakonnik, który ślubował posłuszeństwo, ubóstwo i czystość, otrzymał od swoich przełożonych tyle swobody, że bez trudu mógł uwieść i gwałcić swoją ofiarę przez półtora roku.

Wielu księży zeznawało, że wiedzieli o „pomocy”, której ks. Roman rzekomo udzielał poszkodowanej. Nikt z przełożonych nie zbadał jednak, na czym dokładnie ta „pomoc” polegała, a mogło to zapobiec tragedii.

Poza tym stan psychiczny Kasi powoduje, że uczestniczenie przez nią w kolejnym procesie, wiąże się z ogromnym cierpieniem. Dotychczasowe procesy znosiła z wielkim trudem. W imię chrześcijańskiej miłości zakon powinien jej tego cierpienia oszczędzić.

Liczymy na szybkie odniesienie się przez władze Towarzystwa Chrystusowego do tej petycji oraz nie narażanie ofiary na dalszy stres.